Przed Wami ostatnia część wywiadu z Weroniką. Zobaczcie co myśli o Olimpiadzie, ciężkich momentach, rodzinie i … Naszej Uczelni! 🙂

MF: Jakie zwycięstwo najbardziej zapisało się w Twojej pamięci?
WD: Każdy medal ma swoją wartość, tak samo jak i porażki. W obu przypadkach dostajemy lekcję dotyczącą tego, co zrobić, aby następnym razem było jeszcze lepiej. To sprawdzian charakteru. Najcenniejsze dla mnie są oczywiście medal z Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy. W swojej karierze zdobyłam m.in. 3 złote medale na MŚ i kilka w innych kolorach. Również z ME wracałam z medalami, akurat zdarzyło się tak, że zawsze były one koloru brązowego w kat. Dwójki wagi lekkiej.
MF: A występ na Igrzyskach?
WD: W wioślarstwie wagi lekkiej jedyną kategorią olimpijską jest dwójka, tak więc cała nasza Kadra składa się z dwóch osób, ponieważ tylko tyle miejsc jest na Igrzyskach. Z całego 40. mln kraju miałam zaszczyt zostać wybrana do reprezentacji i od lat stanowię trzon kadrowej osady.
MF: To niesamowite, że masz najdłuższy staż w kadrze kobiet
WD: Tak, jest bardzo duża rotacja pokoleń. Po Igrzyskach czasem ktoś rezygnuje, ja jednak postanowiłam zostać związana ze sportem.
MF: Jak wygląda życie prywatne sportowca tak wysokiej rangi?
WD: Jako reprezentantka kadry Polski i kadry olimpijskiej spędzam na zgrupowaniach nawet do 250 dni w roku. To 250 dni rozłąki z rodziną, przyjaciółmi i bliskimi. Niestety sport uprawia się kosztem życia prywatnego.
MF: Czy w tym sportowym życiu był jakiś najgorszy moment, który sprawił, że chciałaś się poddać?
WD: Takie załamania zdarzają się regularnie każdemu. Człowiek jest poddawany dużym obciążeniom, zarówno psychicznym jak i fizycznym. Często chce się zrezygnować, żyć normalnie, bez presji i narzuconego „reżimu” treningowego. Jednak gdy startuje się na zawodach, zdobywa medal, słyszy Mazurka stojąc na podium to zapomina się o wszystkich trudach treningowych.
MF: Czy w takich chwilach jest jakaś osoba, która najbardziej Cię wspiera?
WD: Oczywiście, jest to rodzina. Życie ze sportowcem to ciężki kawałek chleba. Rodzina musi się godzić z faktem, że nas po prostu ciągle nie ma. Cały czas „żyjemy na walizkach”, przepakowujemy się, ciężko cokolwiek zorganizować. W tym wszystkim dostaję bardzo duże wsparcie od najbliższych. Cieszę się, że akceptują moją ścieżkę życiową i są ze mną w tej wyprawie. Poza tym dużym wsparciem są ludzie z kadry narodowej, tworzący fajną atmosferę. Zawsze możemy na siebie liczyć, pomagamy sobie w trudnych chwilach i cieszymy się razem ze zwycięstw. Mobilizujemy się wzajemnie do ciężej pracy i do walki o swoje cele.
MF: Zdobyłaś już tyle medali, czy jest jeszcze coś co bardzo chciałabyś osiągnąć?
WD: Zdecydowanie tak, w mojej kolekcji wciąż jeszcze nie ma medalu olimpijskiego. Zastanawiam się czy jeszcze raz podjąć wyzwanie czterolecia treningowego i walczyć o medal w Tokio, czy mam na to siłę. Póki co nie odwieszam wioseł na kołek i będę walczyć. Mój najbliższy cel to tegoroczne MŚ na Florydzie.
MF: Mimo tego, że sport zajmuje naprawdę dużo czasu nie rzuciłaś nauki, zawsze szłaś do przodu i potrafiłaś wszystko pogodzić.
WD: Zawsze kieruję się maksymą „Nieużywane narządy zanikają. Ta samo jak trenuje się mięśnie, trzeba też umysł”. Bardzo ważnym jest by się nieustannie rozwijać się i kształcić. Poszerzanie horyzontów daje mi ogromną radość i satysfakcję. Kocham sport, ale dobrze wiem, że nie nim samym człowiek żyje, dlatego tak ważna jest dla mnie edukacja.
MF: Jak już mówimy o edukacji chciałabym zapytać, dlaczego wybrałaś Uczelnię Łazarskiego?
WD: Jako, że chciałam kontynuować swoją edukację, przeprowadziłam szerokie badanie rynku, szukając uczelni, która zaoferowałaby mi możliwość studiowania metodą e-learningową. Na zgrupowaniach spędzam bardzo dużo czasu, więc ciężko byłoby mi chodzić na wykłady i ćwiczenia, czy też uczestniczyć w regularnych zjazdach. Poszukałam, poczytałam, popytałam i okazało się, że Łazarski ma najlepszą ofertę w tym zakresie i dlatego dołączyłam do grona studentów.
MF: Kierunek, który wybrałaś to Zarządzanie. Jak widzisz swoją przyszłość po jego ukończeniu?
WD: Widziałabym siebie w kadrach zarządzających w sporcie, pracując w Polskim Komitecie Olimpijskim lub Zarządzie naszego Związku Sportowego. Myślę, że ten kierunek idealnie współgra z moimi aspiracjami zawodowymi po zakończeniu kariery sportowej.
MF: A jak się podobają studia e-learningowe?
WD: Jestem z nich naprawdę zadowolona. Przede wszystkim z aktywności uczestników i wykładowców. Na początku myślałam, że spotkamy się na pierwszym zjeździe i do sesji będzie cisza. Jednak kiedy wchodzę na nasze forum grupowe widzę mnóstwo postów, informacji. Ludzie publikują rozwiązania zadań, konsultują wiele rzeczy wzajemnie, prowadzimy dyskusje… Jestem pod ogromnym wrażeniem, że tyle się dzieje.
MF: Serdecznie dziękuję za wywiad, trzymam kciuki za dalsze starcia i zdobycie medalu olimpijskiego.

Druga część wywiadu z Weronika Deresz już na Was czeka. Zapraszamy do czytania 🙂

MF: Jak wyglądają typowe treningi?
WD: Wioślarstwo uprawia się na otwartym powietrzu, więc treningi są zróżnicowane w zależności od pory roku. W sezonie wiosenno-letnim większość treningów odbywa się na wodzie. W łodziach ćwiczymy elementy dynamiki i techniki – takie bezpośrednie przygotowanie do startu. Jednak największą objętość treningową wykonuje się w zimie i przed sezonem, kiedy trzeba zbudować tzw. „zdrowie sportowe”. Większość treningów jest tlenowych i korzystamy z bardzo różnorodnych środków. Wiele osób nie spodziewałoby się tego, że wioślarze są bardzo dobrymi narciarzami biegowymi. Zimową porą jeździmy np. do Livigno lub innych ośrodków, gdzie jest zapewniony śnieg. Tam spędzamy grudzień, styczeń i luty. W okresie luty-kwiecień jeździmy do Portugalii, gdzie mamy naszą bazę treningową. Na przełomie kwietnia i maja, kiedy w Polsce robi się ciepło wracamy do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Wałczu, który dla wioślarzy jest takim „drugim domem”. To jedyny w kraju, który jest przystosowany dla sportów wodnych. Poza wiosłowaniem dużo czasu spędzamy biegając, przerzucając żelazo na siłowni, ćwicząc na ergometrach wioślarskich.
MF: A czy jest taka rzecz, czynność w treningach i diecie, która jest Twoją ulubioną lub odwrotnie?
WD: Jak każdy sportowiec najbardziej lubię zawody. Dla mnie są szczególnym momentem, trochę jak święto. To moment w którym mogę stanąć w jednej linii ze światową czołówką i udowodnić swoją wartość. Bardzo lubię trenować, zmęczyć się, wysiłek wyzwala endorfiny i daje mi satysfakcję. Uwielbiam treningi na otwartej powietrzu, te na hali i siłowni już trochę mniej. Bardzo lubię biegać na nartach zimową porą, oraz wiosłować o świcie i w porannej mgle, jest w tym dużo magii.
MF: Skąd wzięło się zamiłowanie do wioślarstwa? Kiedy to się zaczęło?
WD: Wioślarstwo to w sumie całe moje życie, zaczęłam treningi w wieku 13 lat. W mojej rodzinie nie ma sportowych tradycji, zamiłowanie do sportu to raczej kwestia charakteru. Od dzieciństwa lubiłam startować w zawodach, rywalizować z innymi zawsze dawało mi to dużo satysfakcji. Wiadomo, że jak jest się dzieckiem nikt nie planuje, że zostanie mistrzem świata. Jednak połączenie dziecięcej pasji z talentem, udało mi się zamienić w owocną karierę zawodową.
MF: Czyli to wyszło samoczynnie? Nie było osoby lub mentora, który zapoczątkowałaby tę pasję?
WD: Nie, po prostu na swojej drodze spotykałam wielu ciekawych ludzi związanych ze sportem, którzy zaszczepili we mnie tę pasję i rozwijali ją stopniowo.

Cdn.

11

MISTRZYNI WIOŚLARSTWA W HIMALAJACH

Nasza studentka: Weronika Deresz –mistrzyni wioślarstwa, jest medalistką Mistrzostw Świata i ponad 40-krotną medalistką Mistrzostw Polski. W ostatnim czasie startowała m.in. w Igrzyskach Olimpijskich w Rio.

Zapraszam na wywiad:
Magdalena Figura: Przed naszym spotkaniem wspomniałaś o wyjeździe na wakacje. Jak wygląda czas wolny sportowca tak wysokiej rangi?
Weronika Deresz: Jako wyczynowi sportowcy nie mamy zbyt wiele wolnego czasu. Sezon kończy się we wrześniu, więc mamy październik, listopad i początek grudnia dla siebie, nie jeździmy na zgrupowania kadrowe, lecz trenujemy indywidualnie. Co roku, gdy w listopadzie nadchodzi w Polsce szarówka robię sobie małe wakacje. Zazwyczaj uciekam w słoneczne, tropikalne kierunki. W tym roku jednak odwiedziłam Himalaje. Mogłam stanąć twarzą w twarz z najwyższymi górami świata. Wybrałam się na trekking do pierwszego obozu pod Mount Everest – Everest Base Camp na wysokości ponad 5364 m. Weszłam także kilka innych szczytów trekkingowych, przekraczając wysokość 5560m. Widoki zapierały dech w piersiach. To był bardzo aktywny wypoczynek oraz ogromne przeżycie, nie tylko jako spotkanie z górami, lecz także doświadczenie kultury Nepalu. Spotkałam wielu ludzi, którzy nie mając praktycznie nic, bo Nepal jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, chcą podzielić się wszystkim. Ta bezinteresowna serdeczność i inna mentalność uczy człowieka doceniać wszystko co ma. Uważamy, że to co posiadamy należy nam się za nic, a jednak takie wyjazdy uczą, że czasem trzeba sobie przewartościować wszystko w głowie i zobaczyć, że świat może wyglądać zupełnie inaczej. Polecam każdemu Himalaje, jako odtrutkę na konsumpcjonizm naszych czasów.
MF: Często słyszy się, że diety sportowców są bardzo restrykcyjne. Czy to o przysłowiowej „bułce z bananem” Małysza jest rzeczywiście prawdą?
WD: W naszym sporcie bułka z bananem to po części mit. Oczywiście zwracamy uwagę na wagę, ale nie tak jak skoczkowie narciarscy. Współpracujemy z dietetykami, jednak żaden z nich nie zastąpi samodyscypliny żywieniowej. Gdy rusza sezon trzeba zredukować masę, zweryfikować to co się je, zadbać o dietę bogatą w owoce, regularne pory żywienia i.. odstawić fastfoody, które nawet nam – sportowcom zdarza się jeść. Trzeba po prostu bilansować wszystko.

Ciąg dalszy wywiadu już w środę! 🙂

Kolejne starcie koszykarzy za nami!

W czwartek nasza drużyna zmierzyła się z SGH. Mecz zakończył się wygraną Uczelni Łazarskiego z dużą przewagą punktową!

Gratulujemy naszym koszykarzom!

Trzymamy kciuki za kolejne starcie, już 12 stycznia z PW.

AMWiM Pływanie

Pierwszy rzut Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza już za nami! Konkurencja była bardzo duża, ale mamy się czym pochwalić.
Te mistrzostwa dla Uczelni Łazarskiego są szczególne, ponieważ pierwszy raz od wielu lat wystartowała zarówno w grupa kobiet jak i mężczyzn. Naszą tegoroczną reprezentantką była Vitaliya Sinnikava, która płynęła na dystansie 50m stylem grzbietowym oraz 100 m stylem zmiennym.
Jak co roku startował Uladzislau Siantsiurau, a także Dominik Olszewski. Panowie wzięli udział w dwóch konkurencjach: 50m stylem grzbietowym i 100 m stylem zmiennym.
Serdecznie dziękujemy za udział, byliście wspaniali! Czekamy na dalsze występy, w II rzucie, powodzenia 🙂

Tutaj możecie obejrzeć film z zawodów

 

Pierwszy mecz koszykarzy już za nami!

Otwarcie sezonu dla naszych koszykarzy zaczęło się bardzo owocnie! Pierwszy mecz w tym roku zagrali z Akademią Finansów i Biznesu Vistula i odnieśli zwycięstwo.
Czwartkowy mecz z uczelnią Koźmińskiego zakończył się dla naszych koszykarzy minimalną przegraną – różnicę stanowiły tylko dwa punkty!
Dziękujemy koszykarzom, którzy dzielnie walczyli! Trzymamy kciuki za kolejne mecze 🙂

Kongres infraSPORT

W dniach 1 i 2 grudnia odbędzie się Krajowy Kongres Infrastruktury Sportowej IAKS – Targi infraSPORT 2016 EXPO XXI Warszawa ul. Prądzyńskiego 12/14.

Zapraszamy!

Więcej informacji: http://www.infrasport.pl/

 

Mecz: Łazarski – Koźmiński

Witajcie!
Przed nami kolejny sezon zmagań naszych koszykarzy.
Czy obronią zeszłoroczne tytuły?
Już w czwartek 24 listopada  nasza drużyna zmierzy się z drużyną uczelni Koźmińskiego!

Przyjdź, kibicuj i zobacz to na własne oczy!!!  Ul. Lokajskiego 3 godz.: 20. 🙂

Sekcja tenisa

Nasza sekcja tenisa ziemnego cieszy się dużą popularnością. Grupę wytrwałych i chętnych do gry studentów prowadzi trener Paweł Zieliński.